Strona w przebudowie
Aktualne informacje na temat działań NIMiT znajdują się na stronie nimit.pl.

Instalacje, multimedia, interakcje

Instalacje, multimedia, interakcje w polskiej perspektywie to bardzo ciekawy temat – nie z powodu szczególnego bogactwa, a jako studium twórczości „bezpańskiej”, niemającej w kraju tradycji i funkcjonującej pomiędzy środowiskami.

Dobitnie ukazała to wystawa Inwazja dźwięku. Muzyka i sztuki wizualne (Narodowa Galeria Sztuki „Zachęta”, Warszawa 7 kwietnia – 2 sierpnia 2009), na której poza nielicznymi wyjątkami (najbardziej spektakularny był Wideokwartet Christiana Marclaya) pokazano dzieła, w których muzyka stanowiła przede wszystkim źródło symboli i skojarzeń, nieodnoszące się jednak do jej substancji, albo też dźwięk pełnił funkcję podobną, jak w przypadku – by tak rzec – maszyny przemysłowej. Po drugiej stronie plasują się liczne niefortunne przedsięwzięcia "Warszawskiej Jesieni", których przypadkowość składam na karb przede wszystkim niechęci do współpracy z zewnętrznymi specjalistami w tej dziedzinie. Wyróżniał się in plus program poświęcony Chopinowi, włączony do festiwalu w roku 2010, we współpracy z Centrum Sztuki WRO.

Polskie środowisko twórcze zainteresowało się tym nurtem już u jego zarania. Bezpośrednio po pierwszych poszukiwaniach Stockhausena w dziedzinie „muzyki do zwiedzania” (terminu tego używam za Krystyną Tarnawską-Kaczorowską, Zygmunt Krauze. Między intelektem, fantazją, powinnością i zabawą, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2001, s. 133) - przedsięwzięcia seminaryjne z dziedziny kompozycji zbiorowej w Darmstadt: Ensemble w 1967 i Musik für ein Haus w 1968 - temat podjął Zygmunt Krauze (Kompozycja przestrzenno-muzyczna z 1968, z udziałem architekta wnętrz Teresy Kelm i rzeźbiarza Henryka Morela). Działania tego rodzaju przewijają się okazjonalnie przez programy rozmaitych festiwali muzyki współczesnej i galerii sztuki. Znajdziemy je zarówno w dorobku twórców „alternatywnych”, jak środowiska kompozytorskiego. Niemniej nie można mówić o ugruntowanej obecności tego nurtu w polskiej sztuce, podobnie jak w przypadku swobodnej improwizacji. Dzisiejszy stan rzeczy odbija rozproszenie zjawiska. Zdarzenia z tej dziedziny są stosunkowo liczne, jednak wymagają daleko idących badań, które pozwolą zdiagnozować dziedzinę, a także umiejscowić ją na mapie sztuk.

Jako przykład chciałbym przywołać działania w ramach obchodów Roku Chopina, o których miałem przyjemność pisać na zamówienie Biura Obchodów „Chopin 2010” (Antoni Beksiak Sygnał zwrotny w: Rok Chopinowski 2010. Impresje – świadectwa – ludzie, Biuro Obchodów Chopin 2010, Warszawa 2011). W Krakowie stanęły cztery instalacje Aleksandra Janickiego pod nadtytułem Chopin w mieście, w Warszawie zrealizowano wspomniany podprogram "Warszawskiej Jesieni" (Paweł Janicki, Jarosław Kapuściński, Wiesław Michalak, Gordon Monahan, Józef Robakowski) i Fryderyk Chopin. Ciennik osobisty ze ścieżką dźwiękową Sławomira Kupczaka (pod kuratelą niżej podpisanego). W Radomiu MCSW „Elektrownia” zrealizowało dwie instalacje Grzegorza Rogali, Miejska Galeria Sztuki w Łodzi Projekt polimedialny „Cóż po Chopinie...” z udziałem m.in. Krzysztofa Knittla, Dobromiły Jaskot, Jacka Partyki, Marcina Stańczyka, Marty Śniady i Artura Zagajewskiego, zaś CSW „Znaki Czasu” w Toruniu zorganizowało festiwal „Chopin – Pole Widzenia/Pole Słyszenia” obejmujący obszary „muzyki współczesnej i animacji (Jarosław Kapuściński), sfery DVJ (didżej posługujący się zarówno materiałem audio, jak wideo - przyp. aut.) Antistatic Family, An On Bast, muzyki elektronicznej i akustycznej (Rafał Kołacki, Jacek Doroszenko) czy instalacji interaktywnej (Ksawery Kaliski). Z kolei przedsięwzięcie Fragile Boredom Fundacji „No Local” obejmowało ekspozycję prac Erika Büngera, Lawrence’a Englisha, Pawła Kulczyńskiego i Anny Zaradny w Krakowie i Bytomiu.

Ośrodkiem, który najbardziej konsekwentnie poświęca się tego rodzaju działaniom, jest Festiwal „Audio Art”, prowadzony od 1993 roku przez Marka Chołoniewskiego, kuratora i artystę będącego bodaj największym polskim autorytetem w tej dziedzinie. Festiwal anonsuje się następująco: „Audio Art jest eksperymentalną i postmodernistyczną sztuką przełomu wieków. Audio Art to integracja sztuk wizualnych z dźwiękowymi. Audio Art występuje w formie koncertów, performance i instalacji”. Odbywa się w Krakowie, obejmuje jednak gościnne wizyty w innych miastach, a także siostrzane przedsięwzięcia pod tą samą nazwą, na przykład w Warszawie.

Ostatnie lata przyniosły zwiększone zainteresowanie rozmaitych „poszukujacych” festiwali nurtem instalacji dźwiękowych, performance i multimediów, który – jak można domniemywać – postrzegany jest jako przynoszący pewien prestiż związany z galeryjną „sztuką wysoką”, choć oczywiście również jako ciekawe pole twórczych poszukiwań. Zwiększa się jego udział w programach takich festiwali, jak "Musica Genera" (Szczecin/Warszawa, obecnie zawieszony), "Unsound" (Kraków) i Warsaw Electronic Festival, a także przynależnych popkulturze Off Festival (Konurbacja Śląska) i "Open’er" (Trójmiasto).

Warto dodać, że popularnym zjawiskiem jest dodawanie tzw. wizualizacji do muzyki autonomicznej, co zdarza się we wszystkich obszarach kultury. Należy jednak odróżnić je od świadomej współpracy kompozytorów z artystami wizualnymi: chodzi tu bowiem o przydanie „atrakcyjności” muzyce, która, zdaniem organizatorów, nie jest w stanie wystarczająco zainteresować publiczności. Częstym inspiratorem takich rozwiązań jest Telewizja Polska. Charakterystyczny pod tym względem był Festiwal Muzyki Pawła Szymańskiego w roku 2006 (organizowany przez Polskie Wydawnictwo Audiowizualne), podczas którego wszystkim utworom towarzyszyły filmy i związane z tym niedogodności techniczne.

"Budzi natomiast poważne wątpliwości okoliczność, że Wydawnictwo, rejestrując wszystkie koncerty na wideo, postanowiło „upiększyć” utwory naiwnymi wizualizacjami (dobrze wprawdzie, że raczej statycznymi), choć kompozytor, jak pisze w programie Maciej Drygas, „uważa, zresztą słusznie, że muzyka jest tworem abstrakcyjnym, nie niesie ze sobą konkretnych znaczeń, a dołączona do obrazu, przenika treścią filmu”. W każdym razie konieczne było zamykanie oczu. Nie można było natomiast zamknąć uszu na donośny szum, a chwilami terkot urządzeń świetlnych i innych potrzebnych telewizji, w niektórych momentach w y j ą t k o w o   d o k u c z l i w y. Pytanie: skoro już trzeba, czy nie można było „wzbogacić” nagrań w postprodukcji? Trzeba nas było tym katować?" (Antoni Beksiak Szymańskiego portret zamglony, Odra 3/2007, wersja autorska).

Także ta dziedzina wymaga badań i rozpoznania wartości autonomicznych. Wspomnianemu wyżej rozdźwiękowi między środowiskami próbują zapobiegać takie inicjatywy, jak trwająca od kilku lat współpraca Studia Komputerowego Akademii Muzycznej w Łodzi z Wydziałem Edukacji Wizualnej Akademii Sztuk Pięknych tamże.

 fragment tekstu: Antoni Beksiak Muzyka alternatywna,
w: Raport o stanie muzyki polskiej, Warszawa 2011

 

 
 
 
powrót

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij