Wykonawstwo historyczne nie jest przejściową modą czyli muzyka dawna w roku 2011

Wykonawstwo historyczne nie jest przejściową modą czyli muzyka dawna w roku 2011

Środowisko polskiej muzyki dawnej, po pierwszym zachłyśnięciu się światem dźwiękowym dawnych epok, wciąż nie może znaleźć godnego miejsca w tak zwanym mainstreamie wykonawczym.

Stosunkowo najlepiej radzą sobie soliści i orkiestry zajmujące się muzyką barokową, coraz częściej korzystając z doświadczeń nabytych za granicą i podejmując wspólne inicjatywy z uznanymi, niejednokrotnie wybitnymi przedstawicielami wykonawstwa historycznego na świecie. Zmierzcha nurt rekonstrukcji i odtwarzania praktyk z epok wcześniejszych − wąskie grono entuzjastów repertuaru średniowiecznego i renesansowego wybiera karierę poza krajem lub włącza się w szereg przedsięwzięć z pogranicza, angażując się w działania wykraczające poza standardowe ramy stylów – projekty world music, muzykę teatralną, współpracę z muzykami popowymi. Przyczyny tego niepokojącego zjawiska są różnorakie; od uwarunkowań natury ekonomicznej (brak zainteresowania utrzymywaniem stałych zespołów muzyki dawnej), poprzez skąpość i utrudniony dostęp do materiałów źródłowych, skończywszy na niedostatecznym przygotowaniu kadry i ułomności programów dydaktycznych w wyższych uczelniach artystycznych. Traktowanie muzyki średniowiecznej i renesansowej w kategoriach folkloru w historycznym kostiumie zaczyna zbierać smutne żniwo − półamatorskie produkcje niektórych zespołów dzieli już przepaść od dokonań muzyków zachodnich, prowadzących żmudne badania rękopiśmienne, ikonograficzne i archiwalne w ścisłej współpracy z instytucjami naukowymi i wydawniczymi na całym świecie. Dodatkowym zagrożeniem dla tej sfery wykonawstwa jest utrata przychylności młodego słuchacza, którego interesuje nie tyle ocalenie dawnego materiału, co nowe sposoby na powiązanie przeszłości z dniem dzisiejszym .

Jeszcze więcej obaw wzbudza całkowity brak dawnych oper na deskach teatrów muzycznych. Pojedyncze inicjatywy w rodzaju krakowskiej „opera rara” nie są w stanie zapełnić pustki repertuarowej na polskich scenach: wykonawstwo tej formy z poszanowaniem praktyk epoki wymaga utrzymania stałego zespołu doskonale wykwalifikowanych muzyków. Dotyczy to zresztą nie tylko opery barokowej i klasycznej, ale też dzieł późniejszych. Rekonstrukcja kształtu dźwiękowego oper – także romantycznych, neoromantycznych i modernistycznych – jest na Zachodzie normą od kilkudziesięciu lat. Jeśli zrezygnujemy z prób dorównania standardom światowym, w dziedzinie teatru muzycznego zostaniemy prowincją na długie lata.

Dyskusja na temat miejsca muzyki dawnej w polskim dyskursie kulturowym wciąż się poszerza, między innymi dlatego, że nurt wykonawstwa historycznego obejmuje coraz rozleglejszy repertuar. To, co na świecie uchodzi za w pełni uprawnioną praktykę rekonstrukcji utworu w jego kształcie pierwotnym, w Polsce bywa nazywane „zawłaszczaniem rynku muzycznego” w imię wątpliwej „poprawności historycznej”. Urządzanie recitali z muzyką romantyczną na dawnych fortepianach wciąż bywa interpretowane jako łagodne dziwactwo zwolenników wątpliwego „autentyzmu”. Argumenty nielicznych znawców przedmiotu, że wykonawstwo zgodne z praktyką epoki pozwala odkryć nieznane walory dzieła, wciąż jeszcze ustępują pod naporem orędowników tezy, że głównym celem artysty powinna być dążność do doskonałości brzmieniowej, uwarunkowanej postępem technicznym w konstrukcji instrumentów.

Nie oznacza to jednak, że w 2011 roku obyło się bez inicjatyw i wydarzeń artystycznych dużego kalibru. Warto jednak pamiętać, że niektóre przebiegły w atmosferze ostrego sporu, inne zlekceważono, jeszcze inne doczekały się nierzetelnych bądź zdawkowych omówień w mediach.

Rok 2011 rozpoczął się kontrowersjami wokół zmiany statusu zasłużonej Capelli Cracoviensis, którą Jan Tomasz Adamus, prowadzący zespół od 2008 roku, konsekwentnie przekształcił w zespół wykonujący muzykę dawną na instrumentach historycznych. Inicjatywy zaakceptowane przez finansujące zespół władze miejskie – przesłuchania muzyków, zwolnienia części grupy dętej oraz lekcje u specjalistów z Zachodu – spotkały się z ostrym sprzeciwem części środowiska krakowskiego, argumentującego, że dokonuje się zamachu na czterdziestoletnią tradycję orkiestry Stanisława Gałońskiego. Na szczęście zrealizowane w 2011 roku przedsięwzięcia w pełni potwierdziły słuszność zamysłu Adamusa i wyniosły Capellę na poziom jednej z najbardziej dynamicznych i kreatywnych „filharmonii” muzyki dawnej w Europie. W programie znalazły się między innymi Wesele Figara Mozarta w reżyserii Jana Peszka i Cezarego Tomaszewskiego (w ramach cyklu „CC Opera House”), oratoria Teodora i Debora Händla, Twory Prometeusza i Missa solemnis Beethovena, Msza c-moll i Requiem Mozarta, Msza Nelsońska Haydna (w ramach „Cracovia Sacra”), Alcina Händla („opera rara”, we współpracy z Krakowskim Biurem Festiwalowym), wersje koncertowe Orfeusza i Eurydyki Glucka i Tamerlana Händla oraz kilka koncertów muzyki renesansowej, barokowej i współczesnej w wykonaniu gości Capelli z kraju i zagranicy.

 
Pokaż cały
 
 

Galeria zdjęć

 
 
 
powrót

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij