Polska muzyka filmowa w roku 2015

W 2015 roku polska kinematografia wzbogaciła się o trzy fabularne i dwa dokumentalne filmy z muzyką w roli głównej, czyli Córki dancingu, Disco polo i Noc Walpurgi oraz Uniwersytet Jana Gacy i Idea, która przerasta codzienność. Córki dancingu (reż. Agnieszka Smoczyńska, muz. Ballady i Romanse, prod. WDFiF) to Andersenowska baśń o dwóch syrenach w nostalgicznych realiach PRL-u, zmieszana z musicalem i gore. Jakby było mało jednej konwencji, reżyserka dorzuciła drugą, umiejętnie balansując wątkiem dojrzewania i odrzucenia a feministycznym wyzwoleniem głównych bohaterek – Srebrnej i Złotej. Ale nawet na polu musicalu Córkom dancingu daleko do czystości gatunkowej, bo oprócz specjalnie napisanych i zaśpiewanych dla filmu piosenek zespołu Ballady i Romanse, siostry Grońskie występują także osobiście w finałowym weselu na wiślanej barce. Sporo tu też coverów z lat 80. Bananowy song, Byłaś serca biciem i I feel love rozbrzmiewają w zgrzebnym glamourze klubu Adria oraz mieszkania pełnego meblościanek i koralowych zasłonek. Kinga Preis wykonuje ten ostatni hit Donny Summer w stroju połyskującym cekinami i przeciągając samogłoski, co czyni z niej prawdziwą diwę ery disco, a Marta Mazurek i Michalina Olszańska w sugestywnym makijażu śpiewają szlagier Andrzej Zauchy na parkiecie zajętym przez roztańczony tłum.

Choć Córki dancingu podbiły festiwale (najlepszy debiut na Festiwalu Filmowym w Gdyni, nagroda specjalna jury Sundance Film Festival), to rodzima publiczność zdecydowanie wolała Disco polo (reż. Maciej Bochniak, muz. Paweł Lucewicz i Michał Nosowicz, prod. Alvernia Studios), który z milionem widzów zajął drugie miejsce w rocznym box office za sequelem Listów do M. Nic dziwnego, w końcu to nie żadna parodia ani laurka, ale ironiczny portret Polski czasu transformacji, symbolizowanej właśnie przez disco polo i całą związaną z nim subkulturę. Duet o nazwie Laser powstaje z potrzeby serca i choć od razu na starcie prezentuje przebój (Ona tańczy dla mnie), to dopiero po wielu perypetiach zostaje gwiazdą wytwórni Daniela Polaka. Dawid Ogrodnik ponownie po Jesteś Bogiem gra i śpiewa, a partneruje mu Joanna Kulig jako Gensonina. Na ścieżce dźwiękowej mamy covery szlagierów (m.in. Jesteś szalona, Wolność, Wszyscy Polacy...), ale także muzykę instrumentalną skomponowaną przez Pawła Lucewicza. Jako że prolog Disco polo nawiązuje do westernu, a wiele innych scen do fantastycznej Ameryki, to i na ścieżce dźwiękowej słychać chórki i galopady brzmiące, jakby Morricone zabłądził w Śródziemiu.

Wreszcie Noc Walpurgi (reż. Marcin Bortkiewicz, muz. Marcin Czerniewicz, prod. PS Film), trzeci wspomniany film i najbardziej z nich wszystkich offowy i skromny. To zapis nocnego wywiadu, jaki młody dziennikarz przeprowadza z podstarzałą diwą operową. Naturalnym kontekstem rozmowy jest twórczość Ryszarda Wagnera, jednak w warstwie dźwiękowej Czerniewicz proponuje neoklasyczne smyczki, a zdecydowanie więcej popisów można znaleźć w warstwie sound designu.

Choć to już nie musicale, parę innych tytułów roku 2015 także czyniło z muzyki użytek intensywny i oryginalny. W Chemii (reż. Bartosz Prokopowicz, muz. Micromusic, prod. Filmokracja) – podobnie jak we wspomnianych Córkach dancingu czy ubiegłorocznych Małych stłuczkach (czy to już trend?) – wokalistka Natalia Grosiak pojawia się w samej diegezie filmu jako jedna z bohaterek. Zresztą zespół Micromusic dwoi się i troi, by urozmaicić ścieżkę dźwiękową tego opartego na faktach dramatu bohaterki o walce z rakiem o dziecko, związek i życie. Znajdziemy tu i wokalizy, i ballady z gitarą (lider Dawid Korbaczyński) lub trąbką solo, ale także piosenki z tekstami pisanymi pod fabułę (Nie umrę, Kostucha i Bezwładnie z gościnnym udziałem Skubasa) oraz hitami w nią wplecionymi (Hozier, Afromental).

Również w Demonie (reż. Marcin Wrona, muz. Krzysztof Penderecki, Miąższ i in., prod. Magnet Man Film) zderzają się różne style i kompozytorzy, wydaje się jednak że z większym umiarem i lepszym rezultatem. Większość akcji filmu rozgrywa się podczas wesela, gdzie tradycyjne granie z pazurem zapewnia zespół Miąższ, ale staranny plan imprezy wymyka się spod kontroli, gdy pana młodego nawiedza duch zamordowanej Żydówki. Liczne fragmenty sonorystycznych dzieł Pendereckiego i późnego Kwartetu klarnetowego (w końcu instrumentu o silnej klezmerskiej tożsamości) bardzo udanie ilustrują przejścia między konwencją dramatu obyczajowo-historycznego i mistycznego horroru.  

 
Pokaż cały
 
 
 
 
powrót

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij