Rok 2015 – obchody 250-lecia teatru publicznego w Polsce

Przypadającą w 2015 roku 250. rocznicę teatru publicznego w Polsce dostrzegły sceny operowe.

Nie mogło zabraknąć premiery Krakowiaków i Górali ojca polskiego teatru, Wojciecha Bogusławskiego z muzyką Jana Stefaniego. Spektakl na scenie kameralnej Opery Narodowej zrealizował w marcu Jarosław Kilian. Była to inscenizacja tradycyjna, ale w ciekawym opracowaniu Władysława Kłosiewicza na zespół instrumentów dawnych. Uroku spektaklowi, który był potem pokazywany w kilku innych miastach, dodał młodzieńczy wdzięk wykonawców – członków Akademii Operowej przy Operze Narodowej.

W rocznicowe obchody wpisały się dwie premiery Strasznego dworu Moniuszki, choć zerwały one z inscenizacyjną tradycją. W Operze Narodowej wybitny brytyjski reżyser David Pountney przeniósł akcję w lata 20. XX wieku, co uczyniło Straszny dwór bardziej atrakcyjnym dla współczesnego, zwłaszcza młodego, widza. Brytyjczyk dał nam lekcję patriotyzmu w tonie pozbawionym martyrologii i postanowił udowodnić, że Moniuszko skomponował komedię. Spektakl muzycznie przygotowany przez Andriya Yurkevycha cieszy się ogromnym powodzeniem u publiczności, a wkrótce po listopadowej premierze Opera Narodowa udostępniła go w transmisji streamingowej na platformie internetowej utworzonej przez kilkanaście europejskich teatrów operowych i festiwali. To był pierwszy polski spektakl operowy w sieci, zanotowano na niego ponad 120 tys. wejść internautów.

W odmiennym klimacie utrzymany był grudniowy Straszny dwór w reżyserii Marka Weissa w Operze Bałtyckiej (kierownictwo muzyczne Tadeusz Kozłowski). Tu akcja stała się rodzajem sennych wizji współczesnego Stefana, któremu obrazy szlacheckiej Polski splatają się z mazurem tańczonym przez powstańców warszawskich.

Znacznie bardziej kontrowersyjna okazała się jednak czerwcowa realizacja Halki w Teatrze Wielkim w Poznaniu, dokonana przez Pawła Passiniego (kierownictwo muzyczne Gabriel Chmura). Reżyser potraktował utwór Moniuszki jak uniwersalną przypowieść o konflikcie cywilizacji z naturą, świata konwenansów z prymitywną, zwierzęcą dzikością.

Ważnym, choć jednorazowym wydarzeniem była premiera niewystawianego w Polsce od ponad pół wieku dzieła Ludomira Różyckiego Eros i Psyche. Na scenie Opery Bałtyckiej spektakl przygotowała Fundacja Tutti, reżyserowała Natalia Kozłowska, kierownictwo muzyczne sprawował Rafał Kłoczko.

Udanie rozpoczął się XXII Bydgoski Festiwal Operowy. Opera Nova przygotowała na inaugurację Potępienie Fausta Berlioza w reżyserii Macieja Prusa. Dla niego tytułowy bohater nie był diabelsko odmłodzonym starcem, lecz człowiekiem wewnętrznie wypalonym, który szuka podniet, by znów zainteresować się światem. Interesującą choreografię opracował Jacek Przybyłowicz, dyrygował Michał Klauza.

Ważnym wydarzeniem stał się Król Roger w Operze Krakowskiej – w ten sposób trafiła do Polski inscenizacja Michała Znanieckiego zrealizowana w 2012 roku w Bilbao. To jedna z najciekawszych interpretacji opery Szymanowskiego, którą reżyser odczytał jako kameralny, poruszający dramat rodzinny, choć przenosząc ją do Krakowa dokonał zmian, zwłaszcza w III akcie. Obie premiery – w Bilbao i w Polsce – powstały z myślą o Mariuszu Kwietniu, najlepszym obecnie odtwórcy partii Rogera. Dyrygował tak jak w Bilbao Łukasz Borowicz.

Repertuar Opery Narodowej wzbogacił się w 2015 roku o dwa dzieła belcantowe przygotowane muzycznie przez Andriya Yurkevycha. W lutym odbyła się premiera Marii Stuart Donizettiego w rozmaity sposób przyjętej reżyserii znanego w Europie tandemu Moshe Leiser – Patrice Caurier. Spektakl powstał w koprodukcji z Covent Garden, Gran Teatre del Liceu w Barcelonie i Théâtre des Champs-Elysées w Paryżu. Życzliwiej odebrano w czerwcu efekt pracy Davida Pountneya, który zrealizował Wilhelma Tella Rossiniego.

Wiele dyskutowano o kwietniowej inscenizacji Otella Verdiego w Operze Bałtyckiej. Marek Weiss zrobił spektakl czarno-biały, niemal bez dekoracji, opowieść o kimś obcym we współczesnym społeczeństwie, o starzejącym się przywódcy otoczonym gromadą młodych wilczków. W roli tytułowej wystąpił Jacek Laszczkowski, dyrygował Tadeusz Kozłowski.

Znacznie spokojniej przyjęto dwie premiery Opery Wrocławskiej, choć odbiegały od tradycyjnych kanonów inscenizacyjnych. Twórcą styczniowego Eugeniusza Oniegina Czajkowskiego był Jurij Aleksandrow, kierownictwo muzyczne sprawował Marcin Nałęcz-Niesiołowski. W grudniu słynny Giancarlo del Monaco interesująco przeniósł akcję Madame Butterfly Pucciniego w lata po zakończeniu II wojny światowej. Dyrygowała Ewa Michnik. Do swej długiej listy wielkich widowisk plenerowych Opera Wrocławska dodała w czerwcu Latającego Holendra Wagnera w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego pod muzycznym kierownictwem Ewy Michnik. Premierę ozdobiła wokalna kreacja Simona Neala w partii tytułowej.

Ciekawym spotkaniem doświadczenia z młodością okazała się lutowa premiera w Teatrze Wielkim w Poznaniu, gdzie obchodzący 70. urodziny Leszek Mądzik wyreżyserował Rycerskość wieśniaczą Mascagniego, a debiutant Krzysztof Cicheński dodał zupełnie inne w konwencji Pajace Leoncavalla. Dyrygował Gabriel Chmura, w obu operach główne partie zaśpiewał gruziński tenor George Oniani, ale wydarzeniem stał się debiut 20-letniego barytona Andrzeja Filończyka w roli Tonia.

W listopadzie Opera na Zamku w Szczecinie otworzyła się dla publiczności po remoncie i przygotowała premierę Balu maskowego Verdiego (reżyseria Waldemar Zawodziński, kierownictwo muzyczne Vladimir Kiradjev, Małgorzata Walewska jako Ulryka).

Najbardziej oryginalnym spektaklem był marcowy Baron cygański w Teatrze Wielkim w Łodzi. Klasyczną operetkę Straussa-syna Tomasz Konina odczytał przez pryzmat Gombrowicza, pomieszał konwencje cyrkowo-operowo-kabaretowo-operetkowe, a w finale przypomniał widzom, że Austria to ojczyzna Adolfa Hitlera.

Teatr Wielki w Łodzi odnotował w 2015 roku zmianę dyrekcji, nowym szefem został Paweł Gabara, a pierwszą premierą za jego kadencji był listopadowy Don Giovanni Mozarta w reżyserii Marii Sartowej, dyrygowany przez nowego zastępcę dyrektora ds. artystycznych, Wojciecha Rodka.

Polskie teatry coraz odważniej sięgają po nowe dzieła. Teatr Wielki w Poznaniu zdecydował się na prapremierę Space Opery Aleksandra Nowaka, a Opera Bałtycka – Olimpii z Gdańska o Stanisławie Przybyszewskiej skomponowanej przez Zygmunta Krauzego. W Operze Krakowskiej zaprezentowano w wersji półscenicznej Olgę Bo Marcina Błażewicza. Szczecińska Opera na Zamku przygotowała dla dzieci Historię najmniej prawdopodobną Jerzego Kornowicza. Warszawska Opera Kameralna zrealizowała prapremiery: Operetki opartej na sztuce Witolda Gombrowicza, a skomponowanej przez Michała Dobrzyńskiego oraz Orfeusza Dariusza Przybylskiego.

Prezentacją Requiem dla ikony Katarzyny Głowickiej i Voyagera Sławomira Kupczaka zakończył się trzyletni Projekt P w Operze Narodowej. W tym samym nurcie odkrywania nowego repertuaru należy umieścić Powder Her Face Thomasa Adésa – utwór oryginalnie zrealizowany przez Mariusza Trelińskiego w przestrzeni sceny Opery Narodowej. Spektakl powstał w koprodukcji z La Monnaie w Brukseli.

Jacek Marczyński
2016-08-16

 
Podziel na strony
 
 
 
 
powrót

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij