Protagoniści i nowe twarze polskiego jazzu 2016

Janusz Muniak (1941-2016) - fot. Szymon Kamykowski

2016 był rokiem kontynuacji i rozwoju. Zjawiska obserwowane w latach poprzednich jako novum, dziś nabrały charakteru stałych elementów polskiej panoramy jazzowej. Mam na myśli m. in. wykorzystywanie rodzimego folkloru, szukanie inspiracji w muzyce klasycznej, opieranie repertuaru na własnych kompozycjach, flirty ze starą i nowszą muzyką rozrywkową. Rośnie zainteresowanie muzyką elektroniczną w różnych jej przejawach.

Obserwowany w ostatnich latach przypływ zainteresowania polskich jazzmanów skrzypcami znalazł w 2016 roku mocne potwierdzenie, a jest w tym niemała zasługa Konkursu im. Zbigniewa Seiferta. Skrzypce od dawna uchodziły za instrument mało „jazzowy”, a Ray Nance i Stuff Smith byli wyjątkami potwierdzającymi regułę. Dziś nastawienie do tego instrumentu się zmieniło, ale wygląda na to, że w USA jazzowe skrzypce nadal są rzadkością. Inaczej w Polsce: tropem Urbaniaka, Macieja Strzelczyka, Krzesimira Dębskiego i Henryka Gembalskiego poszli Adam Bałdych, Bartłomiej Dworak, Stanisław Słowiński, Tomasz Chyła, Tadeusz Pliniewicz, Tomasz Mucha, Piotr Przybył (nie mówiąc o skrzypkach z Atom String Quartet). Komponują, są liderami zespołów, zdobywają nagrody  w różnych konkursach. Czy stajemy się krajem jazzowych Paganinich?

Coraz wyraźniej występuje zjawisko zastępowania słowa „jazz” terminem „muzyka improwizowana”. Zachowanie podstawowych zasad jazzu bywa postrzegane jako krępujący wolność twórczą pancerz. W tym kontekście szczególnej wymowy nabiera komentarz, jakim opatrzył swą najnowszą płytę Vars & Kaper DeconstructiON jeden najwyżej cenionych polskich pianistów jazzowych Paweł Kaczmarczyk: „Być może jazzu już nie ma…”

Obserwując obecną polską scenę jazzową można zauważyć swego rodzaju presję na muzyków, aby za wszelką cenę byli kreatywni (a więc „postępowi”), co w praktyce przekłada się na negację współczesnego jazzu amerykańskiego na rzecz „jazzu europejskiego”, który rzekomo jest ciekawszy. Konsekwencją tej postawy jest odrzucenie pojęcia „jazz”, jako nieprzystającego do naszych czasów. Pewien muzyk z kręgu tzw. awangardy domaga się, by już nie używać terminu „free jazz”, lecz po prostu „free”… Opowiadając o swych nowych nagraniach młodzi muzycy często się zastrzegają, że w ich muzyce jazz jest jedynie jednym z elementów, wcale nie najważniejszym, albo też, że nie grają jazzu w ogóle. Mogą być pewni, że za taką „poprawność polityczną” zostaną zauważeni i docenieni przez niektóre kręgi opiniotwórcze, niestety coraz bardziej wpływowe. Skutek jest taki, że idąc na koncert jazzowy jazzfan nie ma pewności, czy usłyszy tam jakikolwiek jazz…

Pożegnania

31 stycznia zmarł w wieku 75 lat Janusz Muniak, wybitny saksofonista tenorowy (oraz alcista i flecista), znakomity improwizator, lider zespołów, kompozytor, współtwórca historii jazzu w Polsce od lat 50. po rok 2015. Członek słynnego kwintetu Tomasza Stańki, a także zespołów Jana Wróblewskiego, Andrzeja Trzaskowskiego i Krzysztofa Komedy, po transformacji ustrojowej właściciel pierwszego prywatnego klubu jazzowego w Polsce. Człowiek o złotym sercu i świetnym poczuciu humoru.

Również 31 stycznia zmarł Andrzej Nowicki, wieloletni bandżysta zespołu Five O’Clock Orchestra, jeden z założycieli Polskiego Stowarzyszenia Jazzu Tradycyjnego.

24 lutego odszedł Grzegorz Tusiewicz, znany krakowski publicysta i krytyk, autor książki Krakowski Jazz Club Helikon 1956–1969.

28 lipca zmarł Tadeusz Górny, dziennikarz i popularyzator jazzu, w latach 60. sekretarz redakcji „Jazz Forum”, animator słynnego Jazz Clubu SPAM w Warszawie.

20 września odszedł Janusz Kozłowski, ważna postać polskiej sceny jazzowej, kontrabasista aktywny od 1959 roku w zespołach Far Quartet, Zygmunta Wicharego, New Orleans Stompers, Krzysztofa Sadowskiego, Zbigniewa Namysłowskiego, Krzysztofa Komedy i wielu innych. Wchodził w skład sekcji rytmicznych m.in. Hanka Mobley’a, Mieczysława Kosza, Novi Singers, Michała Urbaniaka, Adama Makowicza, Włodzimierza Nahornego. Był legendą jazzowej Polski.

18 października zmarł Władysław Dobrowolski, trębacz, współzałożyciel zasłużonej dla jazzu tradycyjnego w Polsce grupy Ragtime Jazz Band. Grał również w Big Bandzie Stodoła oraz zespołach Royal Rag i Gold Washboard.

Jeden z najlepszych polskich i europejskich perkusistów jazzowych Janusz Stefański zmarł 4 listopada. W ciągu ponad 50-letniej kariery grał w sławnych zespołach, jak Kwintet Stańki (lata 60.), Kwartet Namysłowskiego i charyzmatyczny The Quartet. W Niemczech i Austrii grał z Hansem Kollerem, grupą Variousphere Seiferta i Vienna Art Orchestra. Od 1981 roku mieszkał na stałe w Niemczech, gdzie wraz z żoną Ewą (malarką) prowadził Galerię Sztuki. Grał z czołowymi jazzmanami Niemiec, a także wielkimi Amerykanami, jak Woody Shaw, Dave Liebman czy Carla Bley. Prowadził własny zespół Janusz M. Stefański Jazz Art. Był wykładowcą perkusji na kilku niemieckich wyższych uczelniach.

Protagoniści, nowe twarze

Zdumiewa żywotność i twórczy zapał muzyków po 70-tce; jeden z nich Tomasz Stańko w ankiecie „Jazz Forum” został uznany za Muzyka Roku 2016 (rok temu był nim również). W tej samej ankiecie w kategorii „Nowa Nadzieja” w latach 2015 i 2016 pojawili się między innymi gitarzysta Szymon Mika, wokalistki Krystyna Durys, Nika Lubowicz i Ida Zalewska, wokalista Wojtek Myrczek, pianiści Mateusz Gawęda, Kajetan Borowski i Tomasz Bury, skrzypek Bartosz Dworak, perkusista Piotr Budniak i wielu innych.

Globtrotterzy

Globtroterem polskiego jazzu nr 1 jest niewątpliwie perkusjonista Jerzy Bartz, który grając na statkach wycieczkowych opłynął kulę ziemską 5 razy… Jest nadal czynny muzycznie. Choć na statkach już nie występuje, to co roku organizuje dla własnej przyjemności dalekie wyprawy do Afryki, Ameryki Południowej i Azji. Wśród nowych współczesnych jazzowych globtrotterów wyróżnia się Anna Maria Jopek, wielokrotnie koncertująca w Japonii. Ostatnio towarzyszyli jej tam Krzysztof Herdzin (fortepian), Robert Kubiszyn (kontrabas), Paweł Dobrowolski (perkusja). Artur Dutkiewicz (solo i w trio) grał w czterech miasta w Kanadzie, Skopje w Macedonii, czterech miastach w Australii i Nowej Zelandii. Marcin Wasilewski Trio występowało w Macedonii, Estonii, na Węgrzech, w Hiszpanii i Irlandii. Atom String Quartet grał w Egipcie, a High Definition na wyspie Bali w ramach Ubud Village Jazz Festival.

Pod hasłem „Jazz po polsku” grupa naszych jazzmanów koncertowała w 14 miastach chińskich (Kwartet Rafała Sarneckiego, Kwartet Grzegorza Karnasa oraz zespół polsko-chiński pod nazwą „Jazz po Polsku Ensemble”, z Rafałem Sarneckim – gitara, Adamem Bałdychem – skrzypce, Katarzyną Pietrzko – fortepian i Grzegorzem Masłowskim – perkusja).

Zespoły

Jazz jest muzyką przede wszystkim zespołową, a trwałość jakiegoś zespołu świadczy o trafnym „doborze naturalnym” – oczywiście mam na myśli zbieżność zainteresowań artystycznych i zgodność charakterów, a nie czynniki pozamuzyczne. W 2016 roku działały stale m. in. Marcin Wasilewski Trio, High Definition, Audiofeeling, Atom String Quartet, Włodek Pawlik Trio, New Bone, Artur Dutkiewicz Trio, Henryk Miśkiewicz Full Drive, RGG, Adam Bałdych & HelgeLien Trio, Piotr Schmidt ElectricGroup, Veheemence Quartet, Kwadrat, Mabaso Trio, Konkubinap, Folk Fire Irka Wojtczaka, Jacek Pelc Band, Walk Away. Warto wspomnieć o odrodzeniu się grupy Freelectronik w składzie: Tomasz Stańko, Leszek Możdżer, Tadeusz Sudnik, Witold Rek i Zohar Fresco.

Spośród czołowych zespołów jazzu tradycyjnego warto wymienić: Old Timers – szefem jest Zbigniew Konopczyński, puzonista związany „od zawsze” z tym zespołem; wspierany przez innego weterana klarnecistę Jerzego Galińskiego stara się kontynuować linię wytyczoną przed laty przez nieodżałowanego trębacza, lidera i kompozytora Henryka Majewskiego, Five O’Clock Orchestra, prowadzoną przez Tadeusza Erhardta Orgielewskiego, trębacza i animatora różnych scen tradycyjnych w Polsce, współwłaściciela klubu Five O’Clock w Częstochowie, Swing Workshop Wojtka Kamińskiego, pianisty i organisty, zasłużonego dyrektora artystycznego OJM w Iławie, Jazz Band Ball Orchestra i Boba Jazz Band z Krakowa (co-liderem JBBO był niegdyś pianista Jan Boba), Warsaw Dixielanders pod dyrekcją perkusisty Jerzego Więckowskiego i Detko Jazz Band z Gdańska. Pewnym fenomenem sceny tradycyjnej był zespół RB Dixie Five ze wsi Zbylitowska Góra w powiecie tarnowskim („RB” to monogram założyciela grupy, suzafonisty Romana Bartnickiego).

Krystian Brodacki
2017-04-18

 
 
 
powrót

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij