Retro i lokalność ponad wszystko (2011)

Ania Rusowicz: Mój Big-Bit, Universal Music Polska 2011

Najważniejszym opracowaniem krytycznym dotyczącym muzyki rozrywkowej w 2011 roku okazała się książka brytyjskiego dziennikarza Simona Reynoldsa Retromania, w której autor pokazuje świat dzisiejszej muzyki jako coraz mocniej zdominowany przez nieustające powroty do przeszłości.

W polskiej piosence, konserwowanej przez telewizyjne festiwale, to czerpanie z dawnych wzorców wydawało się dość naturalne, ale i tak przyniosło w roku 2011 swoje zaskoczenia. Największym był sukces płyty Ani Rusowicz Mój big-bit (Universal Music) – autorka, córka popularnej w latach 60. wokalistki Ady Rusowicz, starała się odtworzyć na albumie klimat nagrań swojej matki i jej epoki, co zostało dobrze przyjęte przez rynek, a jeszcze lepiej – przez branżę fonograficzną (Ania Rusowicz zdobyła aż cztery Fryderyki).

Ponadto Maciej Maleńczuk kontynuował nagrania i koncerty z grupą Psychodancing, która z założenia prezentuje nowe wersje starych przebojów, a Andrzej Piaseczny – współpracę z Sewerynem Krajewskim, wykorzystując znany z poprzednich dekad talent tego kompozytora i pisząc teksty do jego nowych melodii.

Specyficznym efektem odkrywania przeszłości na nowo był debiut formacji R.U.T.A., kierowanej przez założyciela Kapeli Ze Wsi Warszawa Macieja Szajkowskiego. Wymykający się gatunkowej klasyfikacji album Gore (Karrot Kommando) przyniósł współczesne wizje dawnych pieśni ludowego buntu, opierając się na starych tekstach, ale w folkowym kontekście umieszczając wokalistów legendarnych grup punkowych Dezerter i Moskwa. Tym samym nawiązywał więc również do tradycji polskich lat 80.

Równie ciekawe zjawisko pojawiło się w kręgu polskiego rocka alternatywnego. Po pierwsze, po raz kolejny dało o sobie znać całe środowisko polskich zespołów odwołujących się do rodzimych tradycji rockowych lat 80. i bigbitu z końca lat 60.

Ważną nowością roku 2011 był album grupy Nerwowe Wakacje Polish Rock (Wytwórnia Krajowa). Autor tekstów i wokalista Jacek Szabrański, osłuchany w starych polskich przebojach, stawia na lokalną tradycję. Chcąc śpiewać muzykę rockową po polsku, zespół choćby mimochodem musiał nawiązać do poprzednich dekad, za bazę uznając przede wszystkim lata 60. i wprost odwołując się w utworze Superman jest dead do stylu grupy Skaldowie.

Na tych ostatnich powołują się także członkowie Muzyki Końca Lata na płycie PKP Anielina (Thin Man Records). Ta grupa konsekwentnie od paru lat czerpie inspiracje z archiwum polskiego rocka, w tym również bigbitu (słyszalnego nawet w tekstach: Już na dworcu czekam, do rodzinnych stron / Droga jest daleka, osiem godzin stąd / Czeka mama, tata, czeka stary pies / Czeka ukochana, dla niej wiozę wiersz − z utworu Dworcowa). Bartosz Chmielewski, lider formacji, swoje inspiracje wymienia jednym tchem: Skaldowie, Alibabki, Krzysztof Klenczon, Marek Grechuta.

Zespołu Skaldowie dotyczył też jeden z najgorętszych ostatnio sporów młodej krytyki muzycznej. Grupa braci Zielińskich – „polscy The Beach Boys”, jak się ich ostatnio coraz częściej opisuje, nie tylko ze względu na rodzinny charakter obu zespołów – stała się więc symbolem całego zjawiska w obrębie alternatywnego rocka. Nie tylko dla muzyków, ale i dla krytyków. „Teraz ich tradycja to Trzaskowski, Grechuta, Seifert, Dębski, Trojanowska, Vox, Sztywny Pal Azji, Varius Manx i Piasek. I wcale nie chcą gonić Zachodu – coraz mniej imponuje im biegła znajomość anglosaskiego undergroundu i bycie na bieżąco ze wszystkimi tamtejszymi modami” – pisał krytyk i muzyk Borys Dejnarowicz o zmieniającej się perspektywie najbardziej osłuchanych polskich dziennikarzy muzycznych w swoim felietonie opublikowanym na łamach serwisu T-Mobile Music.

O zainteresowaniu światem polskiego rocka lat 80. świadczą nagrania poznańskiej grupy Muchy, a także pomysły na odgrywanie przez artystów pokroju Lecha Janerki czy VooVoo w całości materiału z ich najgłośniejszych płyt dla kolejnego pokolenia słuchaczy podczas Off Festivalu. Zjawisko uzupełnił w roku 2011 cykl kompilacji Polskie single (Agencja MTJ), zbierający w ciekawy i szeroki sposób ważne utwory z tamtej dekady. O kształtowaniu się sceny neobigbitowej pisał już wcześniej magazyn „Pulp”. Na bieżąco opisywał ją też inny miesięcznik – kierowana przez regularnie poszukującego w polskiej muzyce dobrych tekstów Pawła Dunina-Wąsowicza „Lampa”.

Paradoksalnie – jeśli się odwołać do Simona Reynoldsa – ten nurt lokalności i powrotów do przeszłości w polskiej muzyce – stawiał nas w roku 2011 blisko tego, co działo się w wielkim muzycznym świecie.

Bartek Chaciński Nowe prądy w polskiej muzyce rozrywkowej: pop, rock, hip-hop,
w: Muzyka polska 2011. Raport roczny, Warszawa 2013

 
 
 
powrót

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij